poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Shota *rp*
*Jezu~ czy on zawsze musi byc taki? Tak chce wiecej i co jeszcze. Co za pytanie. Stal tak do niego przodem, wygladal jak z jakiegos horroru. Z boku oswietlala go lampa ktorej zarowka migala, byl caly przemoczony, przez wode, zaschnieta krew z jego dloni zaczela skapywac na chodnik, w dodatku latarnia oswietlala jego szyje. Wygladal jak sierota, ktora w koncu byl. Na pytanie nastolatka pochmurnial jeszcze bardziej. Deszcz zaczal mocniej padac, tym samym sprawiajac bol na rekach i szyi nastolatka. No coz, jako iz byl to brat Aku- ktory raczej umie wyczuc klamstwo - i jako iz jak powiedzial, w kazdej chwili moglby zabic Shote postanowil powiedziec mu prawde. Westchnal cicho podchodzac do niego, znow byl pod daszkiem klatki.* A wiec wszystko zaczelo sie wtedy gdy ucieklem od ojca.. *przerwal przypominajac sobie tamte czasy. Ojciec ciagle go bil, zwlaszcza w taka pogode jaka byla dzisiaj. Od czego to zalezalo? Nie wiedzial.* No wiec.. gdy od niego ucieklem *wzial wdech* byla burza, poludnie. Aku wlasnie wracala do domu po lekcjach. Lecz ja bieglem.. bieglem bo balem sie ze ojciec moze mnie gonic.. wpadlem na grupke starszych uczniow. Bylem caly zaplakany.. wiec zaczeli mnie wysmiewac bez podstawnie twierdzac ze pewnie zerwala ze mna dziewczyna.. smiali sie ze mnie *powiedzial zaciskajac powieki, przyblizajac sie do niego* zaciagneli.. zaciagneli mnie do jakiejs uliczki..*lzy zaczely splywac mu po policzkach. Znowu* popchneli mnie na sciane i.. i przewrocili. Zaczeli mnie kopac, bic i przezywac *zacisnal swoje rece na jego kurtce.* wtedy, wtedy przyszla Aku. Zaczela im wytykac. Ja juz odplywalem. Wtedy oni poszli, a Aku zaczela sie wypytywac czy wszystko w pozadku. Nie mialem sily by odpowiedziec wiec umiechnalem sie do niej, lecz chyba tego nie zauwazyla. Zemdlalem […] obudzilem sie w szpitalu, Aku siedziala obok mnie. Gdy juz pozwolili mi wyjsc z kliniki, zaczalem dziekowac Aku. Rozmawialismy ze soba, spotykalismy sie po jej lekcjach.. tata nie pozwolil mi chodzic do szkoly, wolal sie nade mna znecac.. *przerwal. Zaczal cichutko szlochac. Cichutko bo bal sie ze Jarvis moze go wysmiac*Jakis tydzien, 2 tygodnie potym jak ucieklem z domu dowiedzialem sie ze moj ojciec sie upil, zmarl. *mocniej zacisnal palce na jego kurtce sprawiajac, ze strupki popekaly i znowu zaczela mu leciutko leciec krew* Chcialem o tym powiadomic Aku, bo tylko ja mialem.. Lecz znowu napotkalem sie na tamtych uczniow. Myslalem ze juz po mnie. Lecz wtedy znowu zjawila sie ona, tym razem chyba z jakims nauczycielem. Uratowala mnie. Tak jak zawsze. Zawsze mnie ratowala. To przeciez ja powinienem ja ratowac! *polozyl glowe w miejscu jego klatki piersiowej* jestem sierota. Nie umiem o siebie zadbac.. Gdyby nie ona, starsi uczniowie z jej szkoly juz dawno by mnie wykonczyli. Jestem.. jestem bezwartosciowy. Moj ojciec ciagle mi to powtarzal. Moze to prawda. Moze to prawda ze zostalem stworzony tylko po to by byc gnebionym przez ojca, za to ze nie jestem idealny.. *zaczal cichutko plakac. Nie wiedzial czy chlopak cos do niego mowil. Przypomnial sobie te wszystki sytuacje, w ktorych juz by sie poddal lecz Aku wyciagala do niego pomocna dlon. Podniusl lekko glowe, zeby spojrzec swoimi zaplakanymi oczami na chlopaka.* teraz juz wiesz. Mozesz sie ze mnie smiac, tak jak wszyscy *zacisnal dlonie na jego kurtce jeszcze bardziej. Byl gotowy przyjac cios. Byl juz do tego przyzwyczajony. Pewnie Jarvis bedzie go wyzywal od beks, nieudacznikow. Pewnie zacznie sie z niego smiac. Pewnie znowu zostanie przyduszony. Pewnie znowu zemdleje. Bal sie. Czekal. Jarvis byl od niego wyzszy, a poza tym byli blisko siebie, dlatego Shota musial zadzierac mocno glowe. W koncu zlapal sie za szyje, ktora od dluzszego czasu go bolala, lecz wczesniej nie chcial tego po sobie poznac. Teraz jednak bolala go za bardzo, wiec musial sposcic wzrok z chlopaka. Ponownie polozyl glowe na klatce piersiowej chlopaka ktora byla zaslanieta warstwa ubran. Czekal.*� tego p� sie� jakh
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz