czwartek, 16 kwietnia 2015
Jarvis *RP*
*Usłyszał trzaśnięcie drzwiami i obijanie się o ściany. Dosyć go to zmartwiło, ponieważ chłopak był blady, jak ściana. Jego siostra weszła do kuchni, aby pomóc mu przy śniadaniu. Gdy spytał, gdzie podział się chłopak, odpowiedziała, iż wyszedł po swoją torbę. Jarvis krzyknął tylko donośne "co" i poszedł po nastolatka. Miał co do tego złe przeczucia. Zastał go nieprzytomnego, leżącego na ziemi. Natychmiast do niego podbiegł, sprawdził puls i inne czynności życiowe. Shota był nieprzytomny i nie oddychał. Starszy chłopak zadzwonił po karetkę i przystąpił do reanimacji. "Cholera, czemu to sprawia mi przyjemność!? To tylko sztuczne oddychanie!" przeklinał w myślach. Kontynuował czynność do momentu przyjazdu pogotowia i pojechał z nimi do szpitala, przy okazji zabierając ze sobą torbę, po którą przyszedł nastolatek. Na oddziale ratunkowym nieprzytomnym zajęli się lekarze, a Jarvis został w poczekalni. Zadzwonił do swojej siostry i zaczął wyjaśniać sytuację, jaka zaistniała.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz