niedziela, 26 kwietnia 2015

Shota *rp*

H-huh!?*byl zdezorientowany. Patrzyl na niego wielkimi oczami "o co chodzi? Czy powiedzialem cos nie tak?.. Chociaz w sumie moglem sie tego spodziewac.." popatrzyl jeszcze przez chwile na tyl glowy chlopaka, po czym polozyl sie na lozku plecami do niego. "Kuzwa. Czemu mnie to tak zdziwilo?  Ciagle tak do mnie mowi! Ciagle mnie gdzies nosi i dba o mnie, chociazby jak zabandarzowal mi rece. To bylo..mile.  No ale przeciez mogl sie poczuc jak..nianka? Wyglada na to ze cchyba jest zmuszony zeby ze mna siedziec.. argh!"  Zza ramienia popatrzyl na Jarvisa. "Co powiedzialem nie tak?"pomyslal ze smutkiem sie w niego wpatrujac. W koncu udalo mu sie odwrocic wzrok.* Jesli Ci sie nudzi lub nie chcesz tu byc mozesz pojsc *chcial zeby zabrzmialo to obojetnie, lecz powiedzial to  lamanym glosem. Jak on dawno nie plakal.  Shota byl wrazliwa osoba wiec co z tym idzie czesto plakal, nawet z blachostek. Te wszystkie wspomnienia, szpital. No wlasnie, szpital. Jak on wytrzymal tutaj tak dlugo bez Aku!? wlasnie Aku, gdzie ona jest!? Shota piekielnie bal sie szpitali. Spowodowane to bylo dziecinstwem, a jakze. Zawsze gdy przychodzil tu z przyjaciolka o wszystkim zapominal. Ale teraz jej nie bylo. "Gdzie jest Aku!?" panikowal w myslach rozgladajac sie po sali w ktorej sie znajdowal. Musial sie uspokoic. usiadl powoli na lozko z drzacymi rekami, ze strachu oczywiscie. 'Zeby sie uspokoic musisz stanac i oddychac. Pamietaj, gdy bedziesz lezec lub siedziec, nie uspokoisz sie' przypomnial sobie slowa.. kogostam. Tak wiec stanal trzymajac sie barierki lozka po czym wzial gleboki wdech. Sciany juz sie zblizaly. "Do jasnej cholery Aku! Gdzie jestes!?" ponownie, gleboki wdech i wydech. Wdech i wydech. Ktos polozyl rece na jego ramionach, tym samym pomagajac mu sie uspokoic. Kto to byl? Moze to byla Aku, moze ktoras z pielegniarek wreszcie sie nim zainteresowala? Nie wiedzial poniewaz mial zamkniete oczy. "chce mi sie plakac.. Dlaczego takie sytuacje zdarzaja sie tylko mnie?" pomyslal po czym oparl sie o klatke piersiowa osoby ktora pomogla sie mu uspokoic.*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz