wtorek, 28 kwietnia 2015

Shota *rp*

*Gdy tak opieral sie o klatke piersiowa nieznajomej mu osoby, czul zapach JEGO koszulki "JARVIS!?" pomyslal po czym odskoczyl od chlopaka zalewajac sie rumiencem."Co do cholery? Przeciez on sobie poszedl.. A poza tym - jak sam mowil- nienawidzi mnie! wiec czemu mialby mi pomagac" mysli kotlowaly mu sie w glowie. No ale coz, wypadalo by chyba podziekowac nie?* D-dzieki * akurat w tej chwili jego glos odmawial mu posluszenstwa. Lecz jako iz byl zamyslony, nie dostrzegl pielegniarek ktore niewiadomo czemu akurat teraz zaczely sie nim przejmowac. Zauwazyl to dopiero gdy ktoras z nich krzyknela* Kladz sie na tym lozku, albo znowu zemdlejesz! * dopiero teraz poczul ze przezuca ciezar ciala na zla noge. Momentalnie upadl na ziemie. Dotknal swojej glowy, aby sie upewnic ze nadal tam jest, po czym z pomoca Aku ("chodz pomoge ci dziecinko" "Nie tykac!") udalo mu sie z powrotem polozyc na lozku.* Aku, idz do domu. Przeciez nic mi nie jest *usmiechnal sie - sztucznie- zeby ta mu uwierzyla. Nagle poczul kojace zimno na nodze. "loooood" […] po wysluchaniu ze ma zlamana noge, i ze mial szczescie ze jego dziewczyna go tu przywiozla, zalal sie rumiencem "to jest moja przyjaciolka" nadal nie mogl nic powiedziec. Dla niego to byla prawdziwa wersja zdarzen, w koncu nikt mu nie powiedzial jak sie tutaj znalazl ani co czuje na wargach, ktorych oczywiscie znowu musial dotknac tym samym zwracajac na siebie uwage Jarvisa.*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz