środa, 29 kwietnia 2015

Shota *rp*

*Nie zauwazyl jak Jarvis na niego patrzy poniewaz w milczeniu sluchal slow lekarza, na ktore zrobil sie blady. Tyle tych badan..* P-przep-praszam, czy moglby ktos mi towarzyszyc? *zapytal ledwo slyszalnie patrzac na swoje rece. Gwarantuje wam, ze on tam zejdzie na zawal. Znowu przypomnialy mu sie sceny z dziecinstwa, kiedy jego ojciec wraz ze swoim przyjacielem go torturowali, tak poprostu, dla fanu.  W szpitalu.. Nie swiadomie zacisnal rece na bluzce tak, ze kostki zrobily mu sie biale. Z niecierpliwoscia czekal na jaka kolwiek odpowiedz od lekarza ktory uzgadnial cos z innymi. Popatrzyl na Aku, ktora zawsze mu towazyszyla w najtrudniejszych chwilach jego zycia. A potem na jakze przystojnego Jarvisa ktory go nienawidzil,  i o dziwo sie uspokoil. Wpatrywal sie tak w niego jak zahipnotyzowany. Nie mial okazji zeby mu sie blizej przyjrzec. Mial bardzo ladne, czerwone oczy, i sniezno biale wlosy co wygladalo przeslicznie. Wogole byl jakis idealny. Potem rozejrzal sie po sali i przypomnial sobie 'zakazane' sceny. Ojciec. Fotel. I inne zeczy zeby zepsuc dziecku zycie.  wszystko bylo na swoim miejscu.  Przeszedl go dreszcz, o ktorym juz zapomnial. Nie zwazajac na cholerny bol nogi jak i na wrzeszczace pielegniarki i lekarzy wstal i podszedl (co bylo dla niego nie lada wyzwaniem) do Aku, wtulil sie w nia, kladac glowe w zaglebieniu jej szyi, zazucajac jej rece za szyje. Juz nie powstrzymywal placzu. Plakal jej w szyje olewajac wszystko i wszystkich. Potrzebowal teraz czuc czyjes cieplo, ktore z biegiem lat w nim wygasalo z powodu jego ojca.Potrzebowal zeby ktos go teraz przytulil. W koncu dawno nikt tego nie robil. To bylo cos  innego niz atak paniki. Tak bardzo potrzebowal zeby ktos go przytulil. Po chwili tulenia i wyplakiwania sie w Aku, podszedl do Jarvisa obejmujac go w pasie   i przylegajac do niego calym cialem, przycisnal glowe do jego torsu zaciagajac sie jego zapachem, tlumaczac sobie ze musial sie uspokic, a on mu w tym pomagal.*

Jarvis *RP*

*"Niech on skończy z tymi wargami!" krzyczał w myślach spoglądając na czarnowłosego. Aku wciąż martwiła się o chłopaka i wypytywała o coś pielęgniarkę. W końcu przyszedł lekarz, który zajmował się Shotą. Oznajmił, iż musi z nim jechać na rentgen, tomografię i takie tam rzeczy. Jarvis nie chciał, aby go to interesowało, ale mimo wszystko postępował wbrew własnej woli i interesował go los chłopaka.*

wtorek, 28 kwietnia 2015

Shota *rp*

*Gdy tak opieral sie o klatke piersiowa nieznajomej mu osoby, czul zapach JEGO koszulki "JARVIS!?" pomyslal po czym odskoczyl od chlopaka zalewajac sie rumiencem."Co do cholery? Przeciez on sobie poszedl.. A poza tym - jak sam mowil- nienawidzi mnie! wiec czemu mialby mi pomagac" mysli kotlowaly mu sie w glowie. No ale coz, wypadalo by chyba podziekowac nie?* D-dzieki * akurat w tej chwili jego glos odmawial mu posluszenstwa. Lecz jako iz byl zamyslony, nie dostrzegl pielegniarek ktore niewiadomo czemu akurat teraz zaczely sie nim przejmowac. Zauwazyl to dopiero gdy ktoras z nich krzyknela* Kladz sie na tym lozku, albo znowu zemdlejesz! * dopiero teraz poczul ze przezuca ciezar ciala na zla noge. Momentalnie upadl na ziemie. Dotknal swojej glowy, aby sie upewnic ze nadal tam jest, po czym z pomoca Aku ("chodz pomoge ci dziecinko" "Nie tykac!") udalo mu sie z powrotem polozyc na lozku.* Aku, idz do domu. Przeciez nic mi nie jest *usmiechnal sie - sztucznie- zeby ta mu uwierzyla. Nagle poczul kojace zimno na nodze. "loooood" […] po wysluchaniu ze ma zlamana noge, i ze mial szczescie ze jego dziewczyna go tu przywiozla, zalal sie rumiencem "to jest moja przyjaciolka" nadal nie mogl nic powiedziec. Dla niego to byla prawdziwa wersja zdarzen, w koncu nikt mu nie powiedzial jak sie tutaj znalazl ani co czuje na wargach, ktorych oczywiscie znowu musial dotknac tym samym zwracajac na siebie uwage Jarvisa.*

Jarvis *RP*

*Złapał nastolatka, który niemal się przewrócił, a ten oparł się o  jego klatkę piersiową. Po niedługiej chwili, jednak wstał. Jarvis nie zrobił tego, bo się o niego martwił, tylko dlatego, że był przyjacielem jego siostry i w dodatku wyglądał, jakby zaraz miał się przekręcić. Do pomieszczenia weszła pielęgniarka wraz z Akusei. Kobieta zajęła się Shotą.*

Akusei *RP*

*Błądziła po szpitalnych korytarzach, usiłując znaleźć pielęgniarkę. Przeklinała w myślach, że nie pamięta rozkładu budynku, bo Shota dawno tu nie trafił. Koniec, końców, udało jej się odnaleźć kobietę w białym stroju. Zaczepiła ją i poprosiła, aby poszły razem do chłopaka, który był w złym stanie. Fizycznym i psychicznym*

niedziela, 26 kwietnia 2015

Shota *rp*

H-huh!?*byl zdezorientowany. Patrzyl na niego wielkimi oczami "o co chodzi? Czy powiedzialem cos nie tak?.. Chociaz w sumie moglem sie tego spodziewac.." popatrzyl jeszcze przez chwile na tyl glowy chlopaka, po czym polozyl sie na lozku plecami do niego. "Kuzwa. Czemu mnie to tak zdziwilo?  Ciagle tak do mnie mowi! Ciagle mnie gdzies nosi i dba o mnie, chociazby jak zabandarzowal mi rece. To bylo..mile.  No ale przeciez mogl sie poczuc jak..nianka? Wyglada na to ze cchyba jest zmuszony zeby ze mna siedziec.. argh!"  Zza ramienia popatrzyl na Jarvisa. "Co powiedzialem nie tak?"pomyslal ze smutkiem sie w niego wpatrujac. W koncu udalo mu sie odwrocic wzrok.* Jesli Ci sie nudzi lub nie chcesz tu byc mozesz pojsc *chcial zeby zabrzmialo to obojetnie, lecz powiedzial to  lamanym glosem. Jak on dawno nie plakal.  Shota byl wrazliwa osoba wiec co z tym idzie czesto plakal, nawet z blachostek. Te wszystkie wspomnienia, szpital. No wlasnie, szpital. Jak on wytrzymal tutaj tak dlugo bez Aku!? wlasnie Aku, gdzie ona jest!? Shota piekielnie bal sie szpitali. Spowodowane to bylo dziecinstwem, a jakze. Zawsze gdy przychodzil tu z przyjaciolka o wszystkim zapominal. Ale teraz jej nie bylo. "Gdzie jest Aku!?" panikowal w myslach rozgladajac sie po sali w ktorej sie znajdowal. Musial sie uspokoic. usiadl powoli na lozko z drzacymi rekami, ze strachu oczywiscie. 'Zeby sie uspokoic musisz stanac i oddychac. Pamietaj, gdy bedziesz lezec lub siedziec, nie uspokoisz sie' przypomnial sobie slowa.. kogostam. Tak wiec stanal trzymajac sie barierki lozka po czym wzial gleboki wdech. Sciany juz sie zblizaly. "Do jasnej cholery Aku! Gdzie jestes!?" ponownie, gleboki wdech i wydech. Wdech i wydech. Ktos polozyl rece na jego ramionach, tym samym pomagajac mu sie uspokoic. Kto to byl? Moze to byla Aku, moze ktoras z pielegniarek wreszcie sie nim zainteresowala? Nie wiedzial poniewaz mial zamkniete oczy. "chce mi sie plakac.. Dlaczego takie sytuacje zdarzaja sie tylko mnie?" pomyslal po czym oparl sie o klatke piersiowa osoby ktora pomogla sie mu uspokoic.*

Jarvis *RP*

*Z częściowym zainteresowaniem słuchał słów chłopaka, a gdy przypomniał mu o akcji ratowania mu życia, odwrócił głowę. Nie rozumiał, czemu sprawiło mu to przyjemność. Przecież to było tylko sztuczne oddychanie. To było dla niego nie do pomyślenia, a jednak... Stało się tak, nie inaczej.* Nienawidzę Cię *Mruknął pod nosem, chcąc jak najszybciej stamtąd pójść.*

piątek, 24 kwietnia 2015

Shota *rp*

*Jarvis na szczescie nie skomentowal sytuacji z przed chwili. Gdy zobaczyl jak nastolatek wstaje po jego leki, ucieszyl sie ze go nie zignorowal i nie kazal samemu po nie isc. "moze nie jest az taki zly. W sumie Aku mowila ze potrafi byc mily." wzial tabletki od chlopaka po czym polknal 3 z nich. Poczekal jeszcze chwile az leki zaczna dzialac, wzial kilka glebszych wdechow po czym odetchnal z ulga* Dzieki *usmiechnal sie do niego uroczo.* Sluchaj, nie wiem czy mam jakies urojenia albo co, ale od czasu odkad sie tu obudzilem czuje dziwne cos na ustach. No, nie wiem jak Ci to wytlumaczyc. Wiesz moze czy ktos mi cos robil. No bo w sumie to jakas pielegniarka mogla mi cos zrobic, lecz wole zapytac *teraz kiedy juz mogl mowic nie duszac sie przy tym, buzia mu sie nie zamykala. Dopiero potem dotarlo do niego ze mowi do krwiozadnego Jarvisa a nie do swojej przyjaciolki - Aku. Ciekawe czy powinien jakos inaczej przy nim mowic.. "Mozg rozwalony" pomyslal po czym usiadl po turecku na lozku i spojrzal na chlopaka wyczekujaco*

Jarvis *RP*

*Spoglądał na chłopaka już nieco spokojniejszy. Po usłyszeniu prośby podał mu owe leki.* Bierz to, głupie ścierwo. *Niby był wobec niego chamski, ale obecność Shoty przestawała go tak denerwować - przeciwnie. Zaczynało mu się podobać towarzystwo nastolatka. Tamta dwójka miała tylko robić projekt, a skończyło się w szpitalu... Ciekawie. "Dlaczego muszę zawsze przez nią wpadać na takie sytuacje? I czemu byłem czerwony do cholery?!" denerwował się. Nie słuchał, co mówi czarnowłosy.*

środa, 22 kwietnia 2015

Shota *rp*

*Gdy zostal zlapany momentalnie podniosl glowe do gory zeby sprawdzic o co chodzi.  Zostal wziety na rece, co mu bylo na reke poniewaz noga go strasznie, jakby to ujac, napierdalala. Polozyl glowe na klatce piersiowej Jarvisa, zaciskajac rece na jego koszulce. Gdy poczul jego cieple ramiona, prawie zszedl. Nie mogl zlapac powietrza, a w jego glowie krecila sie karuzela. Wreszcie poczul materac pod soba. Jak on sie z tego cieszyl! Gdyby jeszcze dluzej zostal tak blisko chlopaka, na pewno by nie wytrzymal. "Jeeezu, co sie ze mna do jasnej cholery dzieje !?" Nie zdazyl ochlonac po poprzednim zblizeniu, a teraz czul na swojej twarzy cieply oddech chlopaka. "O moj Boze, o moj Boze" zrobil sie strasznie czerwony. "Prosze niech ta chwila trwa wiecznie. A co by sie stalo gdybym tak.." wyciagnal reke w strone twarzy Jarvisa, lecz natychmiast sie rozmyslil. "Co ja do jasnej cholery robie? Co on sobie o mnie pomysli? Czy.. CZY JA CHCIALEM GO WLASNIE POCALOWAC!?* zrobil sie jeszcze bardziej czerwony - o ile to mozliwe. W dodatku Jarvis sie odsunal wiec chyba zauwazyl wzniesiona reke ku jego twarzy.. Poczul uklucie w sercu!? No ale czemu. Czy bylo mu smutno ze Jarvis sie odsunal!? Nie, nie, nie! To raczej nie mozliwe. Jarvis mial przeciez dziewczyne.. No wlasnie, on mial dziewczyne..  A poza tym byl wredny, arogancki, grozny, silny, przystojny, umiesniony, zarumieniony.. moment moment czy Jarvis sie.. ZARUMIENIL!? Czy on tez byl zawstydzony zaistniala sytuacja!? "o moj Boze. On sie zarumienil. On sie zarumienil. JARVIS SIE ZARUMIENIL!"Nie mogl zlapac oddechu, po tym jak ich twarze dzielily zaledwie centymetry. Czyzby kolejny atak paniki? Tylko paniki przed czym.. Mial strasznie plytki oddech. Z trudem walczyl o kolejne. "I jeszcze ta pieprzona noga! Czemu nie moge sie zapasc pod ziemie? byloby prosciej." Nagle wpadl na genialny pomysl "Tabletki! Tylko jak ja je wezme? kuurwa, czemu zycie musi byc takie trudne?" No coz, musial poprosic chlopaka.* J-jarv-vis, p-podaszz mi tab-bletki? *wybelkotal z trudem lapiac powietrze  pokazujac na pudeleczko z tabletkami. Przez przypadek dotykajac reki Jarvisa. "Nosz kurwa, czemu jestem taka spierdolina ludzka? Czemu zawsze musze wszystko zjebac? arghhhh" polozyl sobie rece na twarzy, jakby byl "niewidzialny" czekajac na jakakolwiek reakcje ze strony nastolatka. Znowu poczul 'cos' na swoich ustach.*

Jarvis *RP*

*Złapał chłopaka, który upadał na ziemię. * No pięknie...*Mruknął pod nosem, a jego siostra pobiegła po jakąś pielęgniarkę. Sam wciął chłopaka na ręce tak, że głowę miał na jego klatce piersiowej. Podszedł kilka kroków do łóżka i położył na nim Shote. Przy okazji musiał się potknąć, przez co prawie przewrócił się na znienawidzonego przyjaciela siostry. Ich twarze były tylko kilka centymetrów od siebie. Jarvis zrobił się dość czerwony, podobnie jak czarnowłosy chłopak. "Kurwa, co się ze mną dzieje?! Coś jest ze mną nie tak! Paranoja tej dwójki zaczyna mi się udzielać!" karcił się w myślach. Momentalnie odsunął się od łóżka, mając lekkie problemy ze złapanie oddechu.*

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Shota *rp*

*Czujac na sobie wzrok Aku jak i Jarvisa zarumienil sie "o co im do cholery chodzi?" dopiero gdy zobaczyl gdzie sie patrza, powedrowal tam wzrokiem. Cholera! Jego szyja wygladala jakby umalowal ja sobie fioletowa farba! Ale moment. Czy Jarvis sie.. ZAWSTYDZIL!? No ale to juz nie wazne poniewaz popatrzyl na przyjaciolke. o-o  Aku jest zla. kurwa, kurwa ,  kurwa. Sprobowal wstac lecz jedynie wydal z siebie jek. Cos bylo nie tak z jego noga.  Gdy popatrzyl na rodzenstwo zrobil sie blady. Jego przyjaciolka wlasnie przyduszala swojego brata* A-aku? *zdolal tylko wyszeptac. Nagle Jarvis przejal inicjatywe "Cholera przeciez on moze ja zabic!" Z trudem wstal i 'podbiegl' do tej dwojki. Stanal pomiedzy nimi, lecz nagle cos stalo sie z jego noga. Stajac na niej zaczynalo krecic mu sie w glowie z bolu* Nosz kurwa *powiedzial pod nosem, po czym stracil rownowage. "Shota oddychaj. Tak jak Cie nauczyl psycholog. Oddychaj kurwa!" mial atak paniki. Wyladowal w czyis ramionach. Sciany robily sie coraz wezsze a on z trudem lapal oddech. Kurwa, i jeszcze ta szyja zaczela go bolec."lepiej byc nie moglo" sciany gwaltownie przyspieszyly a jego pluca odmawialy posluszenstwa. Zaczal sie powoli osuwac na ziemie*

Akusei *RP*

*Przypomniała sobie sytuacje, jakie miały miejsce dzień wcześniej, po przyjściu do domu. Nie tylko to - oczywista rzecz. Przypomniało jej się też, iż nie rozliczyła się za to ze starszym bratem. Nikogo prócz tej trójki nie było akurat w pokoju lu po prostu na nikogo nie zwrócili uwagi.* Hej, bracie, jeszcze się z Tobą nie rozliczyłam za to, co mu zrobiłeś, pamiętasz? *Spytała mocno zirytowana. Podobnie, jak zrobiła to jej brat Shocie, złapała Jarvis'a za szyję, podduszając go. Ten szybko jednak oderwał od siebie ją - w końcu miał więcej siły. No cóż, kłótnia TEGO rodzeństwa jest dość agresywna.*

Jarvis *RP*

*Gdy zobaczył, jak chłopak trzyma się za wargi, domyślił się, iż czuł to, co się stało. "Cholera, czemu się czerwienię?! To przecież facet, którego w dodatku go nienawidzę!". Klął w myślach. Irytowała go sytuacja, w której się znalazł. Zwrócił uwagę na ślady, na szyi, które były jego winą. Spojrzał również na pokaleczone ręce chłopaka, wiedział, że to też jego wina. Nie rozumiał, czemu jest mu z tego powodu tak głupio. Nigdy nie zachowywał się w taki sposób. Najwyraźniej nie tylko on sobie o tym przypomniał, bo jego siostra spojrzała na niego gniewnie.*

Akusei *RP*

*Słysząc pytanie pielęgniarki o leki, jakie bierze przyjaciel, natychmiast sięgnęła do małej kieszeni w jego torbie i wyciągnęła opakowanie leków, a następnie wręczyła je pielęgniarce. Po odczekaniu paru minut mogła wraz z Jarvis'em wejść. Shota dotykał opuszkami palców swoich warg. Popatrzyła na swojego brata, który odwracał wzrok, mając na twarzy nie zbyt widoczne rumieńce. Nie rozumiała sytuacji, jaka teraz zaistniała*

czwartek, 16 kwietnia 2015

Shota *rp*

*To bylo dziwne. Nagle wszystko zaczelo tracic kontury i kolory. Upadl na ziemie. Zemdlal. Slyszal jeszcze tylko czyjes kroki po czym calkowicie odplynal. W karetce slyszal rozmowy kierowcy, lecz nie mogl sie ruszyc ani niczego powiedziec. Znowu nic nie slyszal. W szpitalu zaczal sie przebudzac. Widzac pielegniarke zdolal powiedziec tylko.* Potrzebuje moich lek.. *nie zdazyl dokonczyc, znowu zemdlal. Obudzil sie po paru godzinach stwierdzajac ze czuje sie lepiej. Rozejrzal sie po pokoju szulajac przyczyny jego stanu. Nagle napotkal wzrokiem mala szklana buteleczke z jego lekami.* ciekawe skad sie tam wziely *wyszeptal do siebie. Gdy zaczal mowic poczul.. cos? na swoich wargach. Dotknal dolnej wargi opuszkami palcow, po czym zobaczyl jak Aku i Jarvis wchodza do pomieszczenia w ktorym sie znajdowal.*

Akusei *RP*

*Najprawdopodobniej pobiegłaby za bratem, ale ten podpalił jakieś papiery leżące w kuchni obok palnika. Przeklinała w myślach białowłosego, ponieważ mógł narobić problemów, takich jak chociażby spalenie mieszkania. Zajęła się wszystkich, a z zamyślenia wyrwał ją telefon. Odebrała i zaczęła wysłuchiwać zdenerwowane wyjaśnienia Jarvis'a. Gdy tylko usłyszała, co się stało, zamknęła mieszkanie i pobiegła do szpitala, w którym byli obaj. Wpadła tam, jak huragan, a gdy tylko dorwała brata, wypytała go, w jakim stanie znajduje się jej przyjaciel. Napięcie czekali, aż dostaną jakiekolwiek informacje na temat stanu Shoty. W końcu wpuścili ich do chłopaka.*

Jarvis *RP*

*Usłyszał trzaśnięcie drzwiami i obijanie się o ściany. Dosyć go to zmartwiło, ponieważ chłopak był blady, jak ściana. Jego siostra weszła do kuchni, aby pomóc mu przy śniadaniu. Gdy spytał, gdzie podział się chłopak, odpowiedziała, iż wyszedł po swoją torbę. Jarvis krzyknął tylko donośne "co" i poszedł po nastolatka. Miał co do tego złe przeczucia. Zastał go nieprzytomnego, leżącego na ziemi. Natychmiast do niego podbiegł, sprawdził puls i inne czynności życiowe. Shota był nieprzytomny i nie oddychał. Starszy chłopak zadzwonił po karetkę i przystąpił do reanimacji. "Cholera, czemu to sprawia mi przyjemność!? To tylko sztuczne oddychanie!" przeklinał w myślach. Kontynuował czynność do momentu przyjazdu pogotowia i pojechał z nimi do szpitala, przy okazji zabierając ze sobą torbę, po którą przyszedł nastolatek. Na oddziale ratunkowym nieprzytomnym zajęli się lekarze, a Jarvis został w poczekalni. Zadzwonił do swojej siostry i zaczął wyjaśniać sytuację, jaka zaistniała.

wtorek, 14 kwietnia 2015

Shota *rp*

*Gdy uslyszal zgode ze strony przyjaciolki szybko wybiegl z pokoju zeby ta nie zdazyla zmienic zdania. Szybko tego pozalowal. Gdy wybiegl z pokoju Aku upadl - na szczescie bezszelestnie - na podloge. Posiedzial jeszcze chwile na ziemi, poniewaz mial mroczki przed oczami. Wstal z ziemi po czym udal sie do przedpokoju zaliczajac przy tym walniecie glowa w sciane, potkniecie sie o dywan i prawie wywalenie wazonu. Gdy byl juz w przedpokoju szybko zschylil sie by zalozyc buty. Przechylil sie jednak za bardzo i fiknal do przodu. Siedzial na ziemi opierajac sie o sciane i masujac glowe pojekiwajac cicho. W koncu zalozyl buty po czym wyszedl podpierajac sie sciany i drzwi. Gdy byl juz na dworzu, walnal sie glowa w drzewo. Zlapal za uchwyt torby po czym zalozyl ja sobie na ramie. Zadowolony ze swojej 'ucieczki' napisal sms-a do Aku zeby ta sie nie martwila. "Hej Aku, nie chce sprawiac Wam klopotow wiec wroce na sniadanie do siebie. Trzymaj kciuki zebym w drodze nie zemdlal :)" Schowal telefon do kieszeni po czym zakrecilo mu sie w glowie.*

Akusei *RP*

*Nie spodobał jej się pomysł przyjaciela, mimo wszystko miała pewien pomysł.* Dobra, pozwolę Ci iść po torbę, ale mam warunek! *Powiedziała poważnie.* Zjesz z nami śniadanie. *Nakazała, ale za nim zdążyła się obejrzeć, chłopaka już nie było.* Jakim cudem on tak szybko znika? *Zapytała sama siebie.*

niedziela, 12 kwietnia 2015

Shota *rp*

*poczul ze zostaje uniesiony, jednak nie mial sily sie sprzeciwic. Znowu! Jego bezsilnosc go irytowala. Gdy byli juz w pokoju zauwazyl rozzloszczona Aku.*No co?*zapytal gdy ta przygladala mu sie.* I nigdy mnie nie zrozumiesz *odparl pod nosem na slowa chlopaka.Chcial wstac, lecz zachwial sie i ponownie opadl na kanape. Nagle przypomnial sobie o torbie.* Aku moja torba z ksiazkami zostala na dworzu *powiedzial w strone dziewczyny.* moge po nia pojsc. *zapytal patrzac na nia* Proosze~ *powiedzial wlepiajac w Aku maslane oczy. Wyraznie zrobil sie blady.*

Jarvis *RP*

*Zdenerwowanie chłopaka, irytowało go. Aku zapewne go zabije za kłótnie z jej przyjacielem. Złapał chłopaka, gdy ten się przewracał. Wziął go na plecy.* To nie było pytanie *Uznał i ruszył w stronę mieszkania. W pokoju zastał niezadowoloną siostrę. Położył nastolatka na kanapie. * No naprawdę, nie rozumiem tego twojego przyjaciela. *Stwierdził chłodno i poszedł z siostrą do kuchni.*

piątek, 10 kwietnia 2015

Shota *rp*

Nigdzie nie wracam! Napisze do Aku ze obudzilem sie o 5 i nie chcialem robic klopotu wiec wrocilem. *powiedzial stanowczo* Po za tym, po co mialbym wrocic? Slysze ze tobie jest to obojetne, wiec w czym problem? Przeciez juz dosc sie upokorzylem! Chcialem zebys  chociaz mnie nie uwazal za idiote. A wyszedlem na bekse, palacza, pedala, nieudacznika, goscia ktory nie moze zapanowac nad soba, ktory ma klopoty ze snem.. *Chwila, chwila. Czy chlopak sie domyslil o tym ze Shota nie moze spokojnie spac? Ze specjalnie odwlekal wszystko? ze tak duzo palil poprzedniej nocy po to by byc dluzej na dworzu i nie pojsc spac? O moj boze jakim on jest idiota! Faktycznie, Jarvis slusznie go tak nazywa.* Nosz kurka, jaki ze mnie Idiota! *krzyknal po czym palnal sie reka w glowe.* Ja juz sie bede zbierac *zucil, po czym wstal. Zaczelo krecic mu sie w glowie. Od wczorajszego 2-giego sniadania w szkole  nic nie jadl. Juz prawie by sie przewrocil, lecz w pore sie czegos zlapal. Okazalo sie ze byl to Jarvis.Nosz do cholery! Nie mogl sie bardziej upokorzyc, poprostu nie mogl!*

Jarvis *RP*

*Wiedział, iż chłopak się o to pytał, a mimo to, miał to sobie za złe. Właśnie... Dlaczego tak było? Czemu go przepraszał? Zastanawiał się cały czas.* Cicho, wracasz ze mną choćbym miał Cię zaciągnąć. Ona mi nie odpuści, jak nie wrócisz. Chodź. Bez dyskusji *Uznał nieco obojętnym tonem.*

czwartek, 9 kwietnia 2015

Shota *rp*

*bujal sie na chustawce przez dluzszy czas. Wpatrujac sie w.. w nic. Wpatrywal sie w pustke. Taka sama jaka mial w oczach. Tak, jego oczy "zgasly". Gdy poczul ze cos zostaje narzucone na niego wzdrygnal sie. Gdy chcial zobaczyc o co chodzi zamarl. To byl Jarvis. Ale czemu?  Czemu on wgl wyszedl z domu? Popatrzyl na niego czerwonymi od placzu oczami.* Dziekuje *powiedzial lamiacym i przerywanym glosem, w koncu przez dobre pol godziny plakal. Poprawil kurtke na ramionach po czym spuscil wzrok z chlopaka i znowu wpatrywal sie przed siebie. Slyszac kolejne slowa chlopaka jego oczy staly sie szkliste. Znowu.* Nic sie nie stalo. Nie masz za co mnie przepraszac. Czemu uwazasz ze to bylo glupie? Przeciez sam zapytalem.. Wracaj do domu i sie przespij *Powiedzial tonem bez emocji.Nie patrzyl na chlopaka. Zapewne gdyby to robil juz dawno by plakal. Znowu! Kurcze, dlaczego z niego taka beksa? Przy Jarvisie robil z siebie 'sierote'. Ughh~* Po prostu jestem idiota. To nic wielkiego. *jesli powie jeszcze cos, zacznie plakac. Momentalnie przypomnial sobie o tym, ze ma na sobie koszulke chlopaka. Chwycil ja, po czym przykladajac sobie do nosa zamknal oczy a lzy zaczely splywac mu po policzkach.* Po prostu jestem idiota. *Powtorzyl znacznie ciszej. Jego twarz zaczely oswietlac pierwsze promienie slonca*

Jarvis *RP*

*Zobaczył, jak chłopak wybiega z mieszkania. Wtedy zdał sobie sprawę, jaką głupotę właśnie powiedział.* No naprawdę, muszę najpierw myśleć potem mówić *Uznał swój błąd. Zabrał kurtkę nastolatka i poszedł go poszukać. Znalazł go na huśtawce, na podwórku. Westchnął głośno, zarzucił na niego kurtkę, widząc, że trzęsie się z zimna i położył dłoń na głowie.* Wybacz, znowu najpierw mówię, potem myślę *Przeprosił chłodno.* To było głupie z mojej strony.

Shota *rp*

*C-czy on powiedzial ze ma dziewczyne? Dopiero po chwili zdal sobie sprawe z wypowiedzianych slow. To troche zabolalo. Troche bardzo. Chociaz hej! Czemu!? Czemu nagle poczul klocie w sercu! Ej, ej, ej! Halo Shota ogarnij sie!* Umm~. Ze wzgledu na moja orientacje, dziewczyny nie mam. Wyprzedzajac Twoje pytanie, chlopaka tez nie. Jestem pedalem, jak juz mowilem. Chlopaki sie ze mnie smieja. *powiedzial wstajac, po czym szybko zabral swoja torbe ktora zostawil w przedpokoju, pospiesnie zalozyl buty i doslownie wybiegl z mieszkania ledwo powstrzymujac lzy. Gdy juz byl na dworzu nie mogl powstrzymac placzu. Zalal sie lzami. O-on ma dziewczyne. Jarvis ma dziewczyne. Cholernie przystojny i pociagajacy Jarvis ma dziewczyne. Czemu to tak bolalo do cholery! Wyjal papierosa i zapalil nadal lkajac. Cholera! Uderzyl piescia w drzewo. Na dodatek nie wzial kurtki. I mial na sobie koszulke Jarvisa. Znowu zaczal plakac.* Czemu? *zapytal siebie. Wrocil na podworko Aku po czym usiadl na chustawce. Nie wiedzial czemu tu wrocil. Moze dlatego ze tu poznal jedyna osobe ktora go nie 'zranila'? Tak, Jarvis go zranil. Popatrzyl na zegarek. Bylo pare minut po 4.Niedlugo wschod slonca. Zaczal sie chustac zapalajac kolejnego papierosa. Mial cale czerwone oczy - od placzu - podkrazone oczy -nie spal cala noc - siny slad na szyi..* Idiota *powiedzial do siebie po czym przeszly go ciarki, w koncu byl w krotkim rekawku.* �c

Jarvis *RP*

*Zaśmiał się cicho, aby nie obudzić siostry, kiedy usłyszał pytanie.* Proszę Cię, nawet nic nie mów. W tych czasach połowa ma kompletnie gdzieś, kim jesteś! Ale bynajmniej... Mam dziewczynę, tak dla twojej wiadomości. Mieszka na drugim końcu miasta, więc rzadko się z nią widuję. Za to codziennie rozmawiamy. Naprawdę jest fajna. A ty, jak jest z Tobą? *Odpowiedział mu dość przeciągle, jak na niego i zapytał o jego sytuację.*

Shota *rp*

No tak, cala Aku *zasmial sie po czym jeszcze raz zaciagnal sie zapachem koszulki* Umm~ w sumie to chcialbym sie czegos o Tobie dowiedziec. Moze.. *podrapal sie po glowie, glowkujac nad pytaniem dla chlopaka* Chcialbym wiedziec.. Co najbardziej cenisz u swojej dziewczyny? *skoro jest taki przystojny - tak, uwazal ze jest przystojny - to na pewno ma dziewczyne.*

Jarvis *RP*

*Zdziwił się słowami chłopaka, ponieważ nikt nie zwracał na to nigdy uwagi.* Powiedzmy, że tak to jest mieć w domu siostrę. Nie wiem, co ona robi z moimi ubraniami, ale wiem, że to przez nią tak pachną *Stwierdził dość obojętnie. Oparł się o oparcie i położył ręce na karku.* Nie za bardzo wiem o co Cię pytać, więc jak chcesz coś wiedzieć, to pytaj bez wahania. To jak?

środa, 8 kwietnia 2015

Shota *rp*

E-etto, dziekuje. *delikatnie sie usmiechnal po czym zalozyl nieco za duza koszulke chlopaka. Siegala mu do ud. Slicznie pachniala.* No dobra, to~jakies pytania? * zapytal rozwieszajac swoja koszulke na kaloryferze, po czym usiadl obok niego na kanapie. Zaczal bawic sie swoim kolczykiem. Slyszac pytanie nastolatka westchnal cicho.* Skoro Cie to ciekawi.. Nie mam za duzo przyjaciol, a co dopiero znajomych. Sadze ze sa jak skarb, ktorego trzeba pilnowac. Nie latwo ufam ludzia. Po tym co mi robili. *Odwrocil wzrok po czym 'zaciagnal sie' zapachem koszulki.* Matko. To takie dziwne. Czemu Twoja koszulka dziala na mnie uspokajajaco? Jestem dziwny. *zasmial sie* No coz. Z prawdziwych przyjaciol mam Aku. Nie odwrocila sie ode mnie jeszcze nigdy. Poza nia mam jeszcze 'kumpla -jesli tak mozna go nazwac- ktory tylko czasami przypomina sobie o moim istnieniu. No a poza ta dwojka to jest cala zesza moich fanow ktorzy bardzo chetnie spisuja moje prace domowe, nawet jesli im nie pozwalam.. Lecz, po ostatnim razie pozwalam im.. *jego chumor znacznie sie pogorszyl* Patrz co ludzie robia by nie dostac paly. *powiedzial po czym wstal  i podwinal koszulke do gory pokazujac przy tym blizne w okolicy klatki piersiowej.* Jak juz mowilem, nie latwo ufam ludzia. *z powrotem usiadl na kanapie, dotykajac blizny by sprawdzic czy jest z nia lepiej. Zupelnie o niej zapomnial. W koncu odkleil sie od rany opuszczajac tym samym koszulke.* Wszystkie Twoje ubrania tak pachna? *powiedzial po czym smiejac sie powachal po raz kolejny koszulke chlopaka.*

Jarvis *RP*

*Wysłuchał chłopaka. Zastanowił się chwilę. Wstał z miejsca, poszedł do szuflady wyciągnął koszulkę i rzucił nastolatkowi.* Łap. Jak się przeziębisz, nie będzie zadowolona *Westchnął. Poczekał, aż przebrał się.* Zacznę jakikolwiek temat. Dosłownie, pierwszy lepszy. Co sądzisz o swoich znajomych, tak szczerze? *Nie mógł się powstrzymać od pytania.*

wtorek, 7 kwietnia 2015

Shota *rp*

*Nie mogl uwierzyc w slowa Jarvisa. Naprawde nie bedzie go wyzywal? To byla dla niego nowosc.* Myslisz ze nie wiem? Ja mowie o sobie niepoprawnie? To ludzie ktorzy tak na mnie mowia, mowia nie poprawnie. Nie lubie tego zwrotu. *westchnal* Jednak przyzwyczailem sie juz ze ludzie tak sie do mnie zwracaja. *powiedzial obojetnym glosem.* Dziekuje *powiedzial gdy chlopak skonczyl owijac jego rece. Oparl sie plecami o kanape i zaczal sie bawic swoim kolczykiem* Mozemy pogadac *Powiedzial obojetnym glosem lecz naprawde ciekawosc zrzerala go od srodka.* Tak po 1-wsze, to nazywam sie Shota. Nie wiem czy pamietasz  bo nazywasz mnie idiota.*ktorym w koncu jestem - dodal w myslach. podrapal sie reka po karku* Wiesz, naprawde nie wiedzialem ze Aku ma brata *powiedzial spogladajac na niego.* Tak wgl to chcialbym Ci przypomniec ze jestem caly mokry *powiedzial wstajac* Nie bedzie Ci przeszkadzac jesli zdejme koszulke i powiesze w lazience zeby wyschla. *zapytal niepewnie* bo wiesz, troche mi zimno *dodal* Chociaz w sumie nie mam w co sie przebrac *stwierdzil jakze inteligentnie po dluzszej chwili* Ehh~ *westchnal i usiadl na kanapie zakrywajac twarz dlonmi.*

Jarvis *RP*

Tak, tak. Mało mnie to interesuje *Powiedział znudzonym tonem. Jarvis jest osobą tolerancyjną, jeśli chodzi o wygląd czy orientację. Nie zmienia to faktu, że to raczej nie poprawi ich relacji ani nie pogorszy. * Bądź sobie tam, kim chcesz. Dopóki nie odwalisz nic głupiego ani mnie nie wkurzysz, kompletnie mnie to nie obchodzi, idioto *Stwierdził. Tak, musiał dodać na końcu słowa "idiota".* Zresztą mówisz o sobie niepoprawnie. "Pedał" jest rzeczą. Zapamiętaj sobie, że mówi się "homoseksualista" *Skarcił go.* Jak nie jesteś zmęczony to możemy pogadać, nie mam nic do roboty *Dopowiedział znów znudzony.*

Shota *rp*

Dobra, juz koncze *zucil do chlopaka po czym wszedl z nim do mieszkania. Gdy Jarvis szedl szukac opatrunkow, ten poszedl do lazienki zeby obmyc rece. Woda zrobila sie czerwona. Gdy na jego rekach nie bylo juz sladow zaschnietej krwii poszedl do salonu gdzie czekal na niego chlopak. Wyciagnal do niego rece. Slyszac slowa Jarvisa westchanal glosno.* Tak tak. Wiem ze jestem idiota, dupkiem, pedalem.. *o moj Boze. Co on powiedzial! No i super, sam sie prosil. Zyskal kolejna osobe ktora bedzie do niego mowic pedal.  Czy to takie zle ze nie podniecal sie na widok dziewczyn. Cholera! * Jezu~ jestem idiota *powiedzial do siebie, karcac sie w myslach za to co powiedzial. Przynajmniej Jarvis moze czuc sie spokojny o Aku, co nie? czy to moze byc plus tej sytuacji? Nah, chyba nie.* Ehh~ *westchnal po raz kolejny na swoje mysli.* Au.. *powiedzial cicho i przygryzl dolna warge gdy Jarvis mocniej dotknal jego dloni.*

Jarvis *RP*

*Zauważył czerwony ślad na twarzy chłopaka. Wypalił papierosa do końca, rzucił na ziemie i przydepnął.* Dobra, kończ palić i idziemy na górę. Po ostatniej grze Aku chyba zostały mi jeszcze jakieś bandaże. *Powiedział. Wrócił z nastolatkiem do mieszkania, wyciągnął z szafki jakiś opatrunek, po czym zajął się rękami chłopaka. Nawet nie przyglądał się jego twarzy.* Jedno muszę Ci o Tobie powiedzieć, jesteś skończonym idiotą, zresztą jak połowa uczniów z jej szkoły... *Uśmiechnął się pogardliwie.*

Shota *rp*

*gdy poczul reke Jarvisa na swoim ramieniu, delikatnie sie zarumienil. Ucieszyl sie ze chlopak jednak nie zaczal go wysmiewac.* A nie mowila Ci o mnie? * zapytal lekko zdziwiony odsuwajac sie od niego. Wyjal z paczki jagodowego papierosa, po czym go zapalil opierajac sie o sciane obok Jarvisa. Dzisiaj wypalil juz pol paczki! To byl jego rekord.* W sumie ja tez nie wiedzialem o Twoim istnieniu. * Otarl lzy wierzem dloni. I to bylo chyba najgorsze co mogl zrobic. Na jego twarzy widnial teraz dlugi czerwony slad.*�

Jarvis *RP*

*Zachowanie chłopaka bardzo go zaskoczyło, ale nie zamierzał go wyśmiewać. Szczerze powiedziawszy, współczuł mu. Sam miał oboje rodziców i do tego wspaniałą siostrę. Położył mu rękę na ramieniu.* Nie Ci będzie, odpuszczę Ci. Zresztą, nawet gdybyś chciał coś jej zrobić to jest dużą dziewczynką i raczej byś tego pożałował. *Zaśmiał się, po czym oparł o ścianę.* Mówię poważnie, palę tak późno w nocy, żeby nie zauważyła. Pewnie by mnie zabiła, gdyby mnie zobaczyła! *Mówił nadal z uśmiechem. Zapalił ostatniego dzisiaj papierosa.* Właściwie... Nigdy o Tobie nie wspominała, nie wiesz może czemu? *Zapytał już nieco podejrzliwie.*

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Shota *rp*

*Jezu~ czy on zawsze musi byc taki? Tak chce wiecej i co jeszcze. Co za pytanie. Stal tak do niego przodem, wygladal jak z jakiegos horroru. Z boku oswietlala go lampa ktorej zarowka migala, byl caly przemoczony, przez wode, zaschnieta krew z jego dloni zaczela skapywac na chodnik, w dodatku latarnia oswietlala jego szyje. Wygladal jak sierota, ktora w koncu byl. Na pytanie nastolatka pochmurnial jeszcze bardziej. Deszcz zaczal mocniej padac, tym samym sprawiajac bol na rekach i szyi nastolatka. No coz, jako iz byl to brat Aku-  ktory raczej umie wyczuc klamstwo - i jako iz jak powiedzial, w kazdej chwili moglby zabic Shote postanowil powiedziec mu prawde. Westchnal cicho podchodzac do niego, znow byl pod daszkiem klatki.* A wiec wszystko zaczelo sie wtedy gdy ucieklem od ojca.. *przerwal przypominajac sobie tamte czasy. Ojciec ciagle go bil, zwlaszcza w taka pogode jaka byla dzisiaj. Od czego to zalezalo? Nie wiedzial.* No wiec.. gdy od niego ucieklem *wzial wdech* byla burza, poludnie. Aku wlasnie wracala do domu po lekcjach. Lecz ja bieglem.. bieglem bo balem sie ze ojciec moze mnie gonic.. wpadlem na grupke starszych uczniow. Bylem caly zaplakany.. wiec zaczeli mnie wysmiewac bez podstawnie twierdzac ze pewnie zerwala ze mna dziewczyna.. smiali sie ze mnie *powiedzial zaciskajac powieki, przyblizajac sie do niego* zaciagneli.. zaciagneli mnie do jakiejs uliczki..*lzy zaczely splywac mu po policzkach. Znowu* popchneli mnie na sciane i.. i przewrocili. Zaczeli mnie kopac, bic i przezywac *zacisnal swoje rece na jego kurtce.* wtedy, wtedy przyszla Aku. Zaczela im wytykac. Ja juz odplywalem. Wtedy oni poszli, a Aku zaczela sie wypytywac czy wszystko w pozadku. Nie mialem sily by odpowiedziec wiec umiechnalem sie do niej, lecz chyba tego nie zauwazyla. Zemdlalem […] obudzilem sie w szpitalu, Aku siedziala obok mnie. Gdy juz pozwolili mi wyjsc z kliniki, zaczalem dziekowac Aku. Rozmawialismy ze soba, spotykalismy sie po jej lekcjach.. tata nie pozwolil mi chodzic do szkoly, wolal sie nade mna znecac.. *przerwal. Zaczal cichutko szlochac. Cichutko bo bal sie ze Jarvis moze go wysmiac*Jakis tydzien, 2 tygodnie potym jak ucieklem z domu dowiedzialem sie ze moj ojciec sie upil, zmarl.  *mocniej zacisnal palce na jego kurtce sprawiajac, ze strupki popekaly i znowu zaczela mu leciutko leciec krew* Chcialem o tym powiadomic Aku, bo tylko ja mialem.. Lecz znowu napotkalem sie na tamtych uczniow. Myslalem ze juz po mnie. Lecz wtedy znowu zjawila sie ona, tym razem chyba z jakims nauczycielem. Uratowala mnie. Tak jak zawsze. Zawsze mnie ratowala. To przeciez ja powinienem ja ratowac! *polozyl glowe w miejscu jego klatki piersiowej* jestem sierota. Nie umiem o siebie zadbac.. Gdyby nie ona, starsi uczniowie z jej szkoly  juz dawno by mnie wykonczyli. Jestem.. jestem bezwartosciowy. Moj ojciec ciagle mi to  powtarzal. Moze to prawda. Moze to prawda ze zostalem stworzony tylko po to by byc gnebionym przez ojca, za to ze nie jestem idealny.. *zaczal cichutko plakac. Nie wiedzial czy chlopak cos do niego mowil. Przypomnial sobie te wszystki sytuacje, w ktorych juz by sie poddal lecz Aku wyciagala do niego pomocna dlon. Podniusl lekko glowe, zeby spojrzec  swoimi zaplakanymi oczami na chlopaka.* teraz juz wiesz. Mozesz sie ze mnie smiac, tak jak wszyscy *zacisnal dlonie na jego kurtce jeszcze bardziej. Byl gotowy przyjac cios. Byl juz do tego przyzwyczajony. Pewnie Jarvis bedzie go wyzywal od beks, nieudacznikow. Pewnie zacznie sie z niego smiac. Pewnie znowu zostanie przyduszony. Pewnie znowu zemdleje. Bal sie. Czekal. Jarvis byl od niego wyzszy, a poza tym byli blisko siebie, dlatego Shota musial zadzierac mocno glowe. W koncu zlapal sie za szyje, ktora od dluzszego czasu go bolala, lecz wczesniej nie chcial tego po sobie poznac. Teraz jednak bolala go za bardzo, wiec musial sposcic wzrok z chlopaka. Ponownie polozyl glowe na klatce piersiowej chlopaka ktora byla zaslanieta warstwa ubran. Czekal.*� tego p� sie� jakh

Jarvis *RP*

*Zauważył chłopaka przed klatką.* Jeszcze Ci mało? *Spytał go.* Zresztą nie ważne... *Dopowiedział po chwili i ponownie pogłaskał kota, który wrócił się pod blok, licząc na wpuszczenie do środka. Jarvis stwierdził, że zabierze go ze sobą, bo Akusei ciągle zamęcza go prośbami o zatrzymanie zwierzęcia.* Palisz więcej, niż ja *Mimowolnie się uśmiechnął.* Tak właściwie, to skąd znasz się tak dobrze z moją siostrą?

Shota *rp*

*myslac ze Aku juz spi, wymknal sie z jej pokoju z oczywistym zamiarem zapalenia. Tak tak, moze to glupie lecz kiedy palil nie odczuwal bolu. Tak wiec mial nadzieje ze i tym razem to zadziala w sprawie jego rak. (oczywiscie Shota nie uczy sie na bledach wiec znowu nie wzial kurtki) Nie spodziewal sie zastac Jarvisa na dole. Chcial wrocic, lecz papierosy wziely gore. Przykucnal prz wejsciu do klatki, opierajac sie o sciane. Nie zwracajac wiekszej uwagi na chlopaka, zapalil papierosa po czym mocno sie zaciagnal, przymknal powieki wypuszczajac dym ustami. Ahh~ jak on kochal cisze. Lecz przez to cale zamieszanie zapomnial ze jest burza. Przeciez to wlasnie przez nia zostal uziemiony u przyjaciolki. Zaczal sie smiac pod nosem, lecz szybko przestal lapiac sie zakrwawiona dlonia posiniaczonej szyi. Wstal, po czym wychodzac z pod daszku, dalej palac papierosa zaczal wpatrywc sie w niebo. Deszcz padal na jego twarz. Usmiechnal sie, zapominajac ze przeciez nie jest tu sam. Gorszego dnia byc nie moglo, zaraz po tym jak zlapal sie za szyje ta zaczela   go bolec. W dodatku te rece.* Cholera *powiedzial niby do siebie, lecz na tyle glosno ze Jarvis go zapewne slyszal. Zgasil papierosa po czym zapalil kolejnego. Dzisiejszy dzien go przerosl. I jeszcze ta burza. Spogladajac na stary plac zabaw ktory byl na podworku, zrobil sie smutny. Przypomnial sobie dziecinstwo. Nadal nie powiedzial Aku czemu nie lubi burzy. W sumie to nikomu nie powiedzial. Znowu po jego policzku splynela lza, lecz ciemnowlosy jej nie zauwazyl. Odwrocil sie przodem do klatki, momentalnie przypominajac sobie o chlopaku.*

Akusei *RP*

*Naprawdę nie wierzyła w głupotę swojego przyjaciela i brata. Położyła się na kanapie i udawała, że śpi. Wiedziała, iż jej brat w nocy wychodzi, żeby zapalić. Tym razem nie było inaczej. Słyszała też, iż Shota wyszedł. Przypomniała sobie o kocie, którego zawsze wpuszczała do swojego pokoju.*

Shota *rp*

E-ej! Zostaw mnie *powiedzial gdy  poczul ze zostaje uniesiony. Jednak byl juz tak zmeczony, a w dodatku tak piekielnie bolaly go rece, ze dal sie niesc chlopakowi. Zrezygnowany polozyl glowe na jego ramieniu, zamykajac oczy. Te cholerne rece! Czemu musialy tak piec? Pojedyncza lza splynela mu po policzku. Cholerne rece! W dodatku mial ochote jeszcze zapalic. Moze potem jeszcze sie wymknie. W dodatku bylo mu strasznie zimno. Zakryl twarz dlonmi, lecz potem szybko je schowal bo nie wiedzial czy Jarvis widzial ze sa cale w krwi. Jeszcze by sie zaczal z niego smiac. No i Aku, pewnie by sie o to obwiniala. Usmiechnal sie pod nosem. Gdy uslyszal dzwiek wydany przez jego przyjaciolke otworzyl oczy.Chociaz Aku mieszkala na parterze, droga strasznie mu sie dluzyla* przeciez moge sam isc *burknal niby od niechcenia, lecz naprawde dopiero teraz zorientowal sie ze Jarvis znowu go niesie, byl zazenowany cala to sytulacja. Gdy juz byl na nogach, schowal rece za soba. Nawet nie wiedzial, ze caly trzasl sie z zimna. A moze z bolu? Sam nie wiedzial.* Dzieki *szepnal. W koncu jak kultura nakazuje, nalezy podziekowac nawet jesli wcale nie chcial byc niesiony. Usmiechnal sie lekko by potwierdzic swoje slowa. Potrzebuje czegos zimnego na rece, powiedzial do siebie w myslach. W koncu nie przygladal sie im wiec nie wiedzial w jakim sa stanie. Moze nadal leciala mu krew? A moze juz zdazyl wytrzec w cos rece?*

Jarvis *RP*

*Zauważył, że przyjaciel siostry wyszedł na dwór. Zostawił swoje zajęcie, ponieważ nie było jakoś ważne i wyszedł z bloku. Schował się za rogiem klatki, widział tylko, jak chłopak wypala papierosa oraz uderza pięściami w ścianę. Kiedy chłopak oderwał się od świata rzeczywistego, zdecydował się podejść. Kucnął obok niego, przyjrzał się mu. Cicho westchnął i podniósł go z ziemi. Zaczął wchodzić na górę.* Naprawdę jesteś idiotą... *Uśmiechnął się pogardliwie, a gdy wniósł go do mieszkania, jego siostra lekko się wzdrygnęła.* Gdzie mam go położyć? *Dopytał już ze znudzoną miną. Jego siostra wskazała na swoje łóżko, zaś on położył tam chłopaka. Poczekał, aż jego siostra zaśnie, po czym wyciągnął z szuflady w swoim pokoju paczkę papierosów i wyszedł przed budynek. Przecież nie jest tak głupi, żeby palić w mieszkaniu. * "Chyba jednak przesadziłem..." *Zastanowił się, ale po chwili wyrzucił tę myśl z głowy. Po prostu oczyścił rozum z myśli i zapalił. Na oknie pokoju Akusei siedział kocur, którego zwykle wpuszczała do środka, więc gdy mu nie otworzyła zrezygnowany zeskoczył z parapetu prosto na głowę Jarvis'a. On bez zdenerwowania przykucnął przy nim i pogładził sierść zwierzęcia.* Masz pecha, kocie. *Stwierdził ze spokojem w głosie, a zwierzątko pobiegło w swoją stronę. On tylko wstał.*

niedziela, 5 kwietnia 2015

Shota *rp*

*nie wiedzac o co jej chodzi, ruszyl sie z miejsca w strone drzwi. Zszedl na dol, by wyjac z kurtki paczke papierosow. Popatrzyl jeszcze tylko w strone kuchni, w ktorej byl Jarvis.  Jak on smial, jak on smial tak myslec. Znowu krew mu zabulgotala. Jesli chodzilo o Aku, to strasznie sie denerwowal.  Zacisnal dlonie w piesci tak, ze zrobily sie biale. Rzucal pod nosem przeklenstwa. Gdy byl pod wplywem emocji, nie przypominal tej niesmialej wersji siebie. Wychodzac z domu przyjaciolki by zapalic (przeciez nie byl na tyle glupi zeby palic w domu, w dodatku u Aku.) nieswiadomie zwrocil na siebie uwage Jarvisa (oczywiscie nie zalozyl zadnej kurtki, tylko wyszedl w samym podkoszulku, no bo na co komu jakas kurtka?) Gdy byl juz na dworzu odpalil papierosa - mietowe, jego ulubione -   oparl sie plecami o sciane, spogladajac na bezchmurne niebo. Cisza, jak on ja lubil. Moglby przesiedziec na dworzu cala noc. Gdy sobie przypomnial, jak Jarvis mowil o 'dziwnych sytuacjach z Aku' znowu sie wsciekl. Jedynie Aku byla dla niego mila, ba! tylko ona chciala z nim wogole rozmawiac! Jak on smial! Odwrocil sie przodem do - jakze solidnej - sciany,  zacisnal dlon w piesc i zaczal ja tluc, tak dlugo dopoki nie zurzyl calej energii. Byl tak zly ze nawet nie poczul kiedy zaczela mu leciec krew po dloniach. I to nie tak ze byly male zadrapania, on mial cala reke w krwi. Na szczescie sciana byla czysciutka. W miedzy czasie zdazyl wypalic 3 papierosy. Przykucnal przy  drzwiach, opierajac o nie glowe i odpalajac kolejnego - 4 juz - papierosa. Nagle przypomnial sobie, ze nie wie jak znalazl sie na lozku Aku. Przeciez ona by go tam nie zaniosla. Czy to mozliwe ze Jarvis go tam przeniosl? W sumie to chyba raczej oczywiste. Zakryl twarz w dloniach* Cholera *mruknal do siebie. Przypomnial tez sobie jak 'uscisnal' jego reke. Mial taka gladka skore. Ale, hej! o  czym on mysli!  Stop! Stop! Czemu o nim myslal? * Ughhhhh~ *warknal na siebie. Zdjal rece z twarzy.* Czemu.. *nie dokonczyl bo po 1 uslyszal jakis szelest a po 2 rece zaczely go strasznie piec. Syknal z bolu.*

Akusei *RP*

*Westchnęła słysząc te słowa. Spojrzała tylko, jak Jarvis wychodził z pokoju.* To może być problem... Ale i tak nie powinieneś tego robić! *Skarciła go. Wstała z miejsca, przechyliła się do przodu i naburmuszyła się.* To naprawdę może być problem... *Powiedziała bardziej do siebie.*

piątek, 3 kwietnia 2015

Shota *rp*

*uśmiechnął się na słowa Jarvisa, to była prawda Aku umie postawić na swoim*nie śmiałbym jej nic zrobić *powiedział poważnie jak nigdy słysząc kolejne słowa nastolatka. Podszedł bliżej chłopaka nie mogąc uwierzyć że chłopak ma czelność myśleć że on może zrobić coś Aku. Co jak co, ale nigdy by jej nie skrzywdził, nie śmiałby po tym co dla niego zrobiła, a raczej co dla niego robi. Po jego ostatnich slowach pobladl. Dla niego brzmialo to tak "lubie Cie -to za duzo powiedziane- Znosze Cie, ale w kazdej chwili mg Cie zabic. No i ten usmiech. Ciarki go przechodzily po plecach. Gdy zorientowal sie jak blisko chlopaka sie znalazl, zarumienil sie lekko i odsunal sie od niego. Nadal byl zaskoczony faktem ze chlopak myslal ze moze zrobic cos Aku. Co za bezczelnosc! Kurcze byl tak zly. Jak zawsze w tym stanie mial ochote zapalic. Zadko kiedy to robil, Aku o tym wiedziala. Tylko gdy chlopak byl pod wplywem mocnych emocji palil. * A-aku. Ja musze zapalic. *powiedzial w strone przyjaciolki*

Jarvis *RP*

*Wszedł do pokoju z herbatą i popatrzył zdziwiony na nastolatków w pokoju.* O co chodzi? *Spytał. Przez kilka minut słuchał wyjaśnień siostry i wypierania się jej przyjaciela.* Nie lubię Cię, ale możesz zostać, bo z nią nie ma co dyskutować. Skoro tak Ci ufa, to mam nadzieję, że nic jej nie zrobisz. A nawet jeśli spróbujesz... Zabiję Cię *Mówi, a przy ostatnim zdaniu ma sadystyczny uśmiech.*

Akusei *RP*

Nie dopiero tylko już! Zostajesz! Poza tym to nie była prośba tylko stwierdzenie~! *Zaśmiała się, widząc rumieńce na twarzy przyjaciele. Znów ignorowała jego stwierdzenia. Do pokoju wszedł Jarvis z herbatą i popatrzył na nich dziwnie.*

Shota *rp*

*zarumienił się gdy usłyszał słowa swojej przyjaciółki* Aku to nie tak ze się boje.. *westchnął, przypominając sobie dzieciństwo. W sumie to chyba nie wspominał Aku czemu tak bardzo nie lubi burzy. Słysząc kolejne słowa dziewczyny podniósł lekko głos* A-aku! Nie zostanę na noc! Nawet nie mam w co się przebrać. Zaraz pójdę do domu *popatrzył na zegarek by sprawdzić która godzina* jest dopiero.. 20! *krzyknął zdziwiony, niewiarygodne że tak się tu zasiedział*

Akusei *RP*

*Widziała, że jej przyjaciel boi się burzy. Popatrzyła na niego i na drzwi pokoju, a następnie na okno.* Zostajesz na noc, nie wypuszczę Cię w taką pogodę! *Stwierdziła z uśmiechem, ignorując jakiekolwiek sprzeciwy.*

środa, 1 kwietnia 2015

Shota *rp*

Dziwnych sytuacji *powtórzył pod nosem, czy to że na nią upadł było dziwną sytuacją? Jego przemyślenia zagłuszyła kłótnia rodzeństwa.  Przypatrywał jej się,  po czym usłyszał że Jarvis wychodzi z pokoju* uh Aku, co on sobie myśli? *zapytał. Nagle w pokoju zrobiło się jasno. Ciemnowłosy wzdrygnął się. Nadchodziła burza.*

Jarvis *RP*

Tego... Nie musisz się mnie bać...*Westchnął nadal nie do końca szczerze.* Dopóki nie będziesz odstawiać jakichś dziwnych sytuacji z moją siostrą *Dodał z sadystycznym uśmiechem, a potem poczuł uderzenie w tył głowy. Po kilku minutach kłótni z Aku, przypomniał sobie o gotującej się wodzie.* Idę wyłączyć tą wodę, bo się czajnik spali... *Mruknął i wyszedł z pokoju*