poniedziałek, 4 maja 2015
Shota *rp*
*wreszcie, po tylu latach mogl poczuc cieplo osoby od siebie wiekszej, tzn zawsze przytulal sie do Aku, ale teraz to bylo cos innego. Po paru minutach sluchania serca Jarvisa, uspokoil sie. Bylo mu tak dobrze.. a potem poczol jak zostaje popchniety i upadl na lozko. "J-jak on mogl? Bylo tak dobrze! Czy on nie wie ze wlasnie wspominam czasy kiedy to ojciec odpychal mnie w ten sposob od stolu gdy chcialem cos zjesc? Badz co badz to troche glupie porownanie.." wszystko przemknelo mu w glowie w ciagu paru sekund. Potem z udawanym stoickim spokojem i nie pokazywaniem jak bardzo Jarvis go skrzywdzil, powoli do niego podszedl. Gdy dzielilo ich mniej wiecej 10 cm, Shota udezyl, a raczej przywalil, Jarvisowi z liscia w prawy policzek. Juz mial w oczach lzy, lecz nie chcial pokazac ich Jarvisowi. Z racji iz mial na nodze bandarz wybiegl z sali w ktorej sie znajdowali i pobiegl ku wyjsciu. Nie zwracal uwagi na pytajace spojrzenia pielegniarek, pilnowal zeby sie nie wywalic. W koncu slyszac za soba biegnacych strasznych ludzi w bialych fartuchach, wybiegl z upiornego miejsca i schowal sie w jednym z zaulkow czekajac az lekarze sobie pojda. W miedzyczasie napisal smsa do Aku o tresci "Chce byc sam." po czym staral sie wyruwnac oddech i zastanowic sie co powinien teraz zrobic*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz