*Nie docierało do niego, co właśnie miało miejsce. Z jakiegoś dziwnego powodu podobało mu się to, a zdecydowanie nie był pijany, bliżej mu było do trzeźwego. Dopiero po paru minutach zrozumiał, co się stało. Popatrzył na chłopaka, który go pocałował i zobaczył, iż ten już jest nieprzytomny. "Naprawdę za dużo wypił..." pomyślał, wzdychając do siebie. Wstał z miejsca, podszedł do Shoty oraz wziął go na plecy, aby zanieść do mieszkania. Gdy był już na miejscu, położył go na kanapie w salonie. Zdecydował powiedzieć się o wszystkim siostrze, ale rano.
W niedzielę rano. Wydawało mu się, jakoby przyjaciel siostry spał, więc poszedł porozmawiać z białowłosą dziewczyną. Dzień wcześniej nie miał okazji z nią pogadać. Kiedy ta go zobaczyła, przytuliła się do niego, mówiąc, że przeprasza za to, czego dokonała poprzedniego dnia. W końcu udało mu się ją od siebie odsunąć. Wtedy to się zaczęło. * Wiesz, gdzie idę, jak się pokłócimy. Ten twój przyjaciel też tam był. Właściwie, jak ty go pilnujesz? Był bardziej pijany ode mnie, a o dziwne. No więc, w związku z tym, zaczął się dziwnie zachowywać... *Urwał nagle, bo zaczynał wpadać w panikę. *Pocałował mnie, rozumiesz?! Co jest z nim nie tak?! Nawet, jeśli jest "takim" typem to nie uprawnia go, do całowania mnie! W dodatku... Wiesz, że mam dziewczynę. *Uspokajał się powoli, a drzwi pokoju się otworzyły...*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz