*Przez pewien czas stał w pomieszczeniu, nadal oszołomiony tym, co zaszło. Kiedy jednak szok minął, wyszedł ze szpitala. Nie chciał wracać do domu, do siostry, bo wiedział, że będzie się denerwować na niego o wszystko - w końcu to jego wina, całe to zajście. Było już około dziewiętnastej. "Naprawdę to zajęło tak długo?" zastanowił się. Bez większych namysłów, poszedł włóczyć się po mieście.*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz