czwartek, 9 lutego 2017

Shota *rp*

//O MÓJ BOŻE XDDD nie wiem czy odwiedzasz tego bloga, ale dzisiaj sobie o nim przypomniałam i XDD jakim ja byłam rakiem, sori//

*dzięki pomocy Jarvisa wszedł do specjalnej łazienki dla osób niepełnosprawnych, gdzie mógł usiąść na specjalnym krzesełku i dokładnie się umyć. Bardzo dokładnie. Krępowała go trochę obecność chłopaka w pomieszczeniu, jednak znaczna większość jego myśli skierowana była w stronę Aku - co teraz robi? jak sobie poradziła z wypytującymi ją o wszystko ochorniarzami? czy wszystko w porządku? czy ktoś opatrzył jej ręce? No cóż, jeśli nie wyjdzie z łazienki nigdy się o tym nie przekona* Podałbyś mi jakiś ręcznik i moje ubrania? *spytał Jarvisa nieco skrępowany. W końcu wczoraj w nocy go pocałował.. Ale to nie była jego wina! On nawet tego nie pamiętał! Alkohol przejał nad nim kontrolę i tak jakoś samo wyszło.. Po otrzymaniu tkaniny wytarł się i ubrał, uprzednio zmieniając bandarz - jak to dobrze że byli w szpitalnej łazience gdzie wszędzie walały się tego typu rzeczy. No i teraz pojawił się problem, jak ma pójść sprawdzić co u jego przyjacółki skoro nie może sam chodzić przez złamana nogę?* Mógłbyś mi pomóc? *spytał cicho starszego od siebie chłopaka spuszczając wzrok na swoje buty, mając na myśli pomoc w chodzeniu.*

piątek, 25 września 2015

KP YOSHI

Imię: Yoshi
Nazwisko: NagaKuro
Wiek: 17 lat
Wzrost: 174 cm
Orientacja: homoseksualny; seke

Charakter: Yoshi jest nazywany buntownikiem (zapewne dlatego iż jego garderoba szczyci się ciemnymi ubraniami), chociaż z reguły jest spokojny i 'łagodny'. Kiedy trzeba potrafi pokazać pazurki, co nie zawsze wychodzi mu na dobre. Gdy coś mu się nie podoba, zazwyczaj mówi o tym wprost. Jest nazbyt pomocny, przez co często zostaje wykorzystywany. Posiada do siebie dystans. Mimo tego iż jest miły, przyjacielski, godny zaufania, nie ma zbyt wielu znajomych, nie mówiąc już o przyjaciołach. Jest przyjacielski, wstydliwy, tolerancyjny, wywiązujący się z obowiązków, uczciwy, pomocny.. Mimo powyższego często staje się obiektem kpin i żartów ze strony swoich rówieśników.

Wygląd: Shi ubiera się jak najbardziej normalnie. W jego szafie królują ciemne ubrania, bez nadruków oczywiście.  Z reguły nosi czarne rurki z czarną, szarą, białą bądź okazjonalnie innego koloru koszulką (jednak dalej są to kolory ciemne, stonowane). Do tego trampki i obowiązkowo czarne stopki. Nigdy nie zostało udukomentowane wyjście Yoshiego w czapce, szaliku bądź kurtce. Jego włosy są koloru siemnego blond i sięgają mu prawie za kark. Grzywkę ma zaczesaną lekko na prawo. W lewym uchu posiada tunel - 3mm. Na karku ma mały tatuaż w kanji oznaczający 'śmierć' - 

Hobby: NagaKuro kocha grać na gitarze oraz jeździć konno. Jego pasją jest tworzenie muzyki. Wbrew pozorom Yo jest świetnym kucharzem. Dorabia co jakiś czas grając w zespole swojego o 2 lata starszego brata - Ren'a, oraz jako kelner. Trzeba przyznać, że ma dużo adoratorek, jak i adoratorów, co niezbyt mu się podoba. Osoby w miejscu gdzie pracuje dotykają go tam, gdzie nie powinny, jednak on stara się tym nie przejmować aby nie stracić pracy. 

Inne:
  • Jego 'wrogiem no 1' jest niejaki Jarvis. Na jego nieszczęście ich matki są starymi, dobrymi przyjaciółkami, które, dzięki bogu, nie wiedzą w jakich relacjach są ich synowie.
  • W okresie zimy często choruję, jednak nikogo to nie obchodzi. Nie jest nawet pewien czy ktoś (oprócz Jarvisa i jego paczki którzy nie mają kogo powkurwiać) zauważa jego nieobecności.
  • Jego ojczym wyjechał do innego kraju aby zarabiać na niego, na jego matkę jak i na siebie. Czasem odwiedza ich w wakacje i inne święta.
  •  Mieszka w domku jednorodzinnym w centrum miasta.
  • Jego 19 letni brat jeździ po kraju wydając koncerty.
  • Na jego szyi widnieje wisiorek - połówka znaku 'yin yang' którą niegdyś podarował mu jego 1wszy, jedyny oraz były chłopak. Shi nie może rozstać się z naszyjnikiem mimo iż codziennie patrząc na niego cierpi.
  • Ma bardzo dobry kontakt ze swoją mamą, mógłby jej powiedzieć o wszystkim.. no prawie o wszystkim.
  • Jego prawdziwy ojciec zabił ważną dla Yoshiego osobę, po czym uciekł.
  • Shi często miewa przez to koszmary. Jego ojciec w roli głownej, a Shota, jego mówiąc w prost martwy chłopak, znajduje się zaraz po nim. Ojciec Shiego  nie mogł zaakceptować tego związku, więc zabił Shotę.

wtorek, 16 czerwca 2015

Akusei *RP*

*Od czego by tu zacząć? Może od tego, że Shota i Jarvis oddalili się od zbiegowiska, żeby czarnowłosy chłopak mógł pójść pod prysznic i umyć się po wydarzeniach, które miały miejsce wcześniej. Gdy tylko tamta dwójka się ulotniła, dziewczynie zadano serię pytań o to, co miało miejsce w sali. W tym też czasie dwóch lekarzy leżało nieprzytomnych na podłodze, a pozostała dwójka niby była przytomna, ale jednak nie kontaktowali. Akusei ze zdenerwowaniem zaczęła tłumaczyć sytuację, zaś ochrona nie całkiem jej wierzyła. W końcu postanowiono wezwać policję. Przecież miało miejsce pobicie i nie tylko. Po pewnym czasie zjawiła się też policja. Nie byli zaskoczeni, gdy zobaczyli nastolatkę. To nie pierwsza tego typu akcja, więc większość ją poznała. Po NAPRAWDĘ długim czasie wyjaśnień oraz kłótni skończyło się na aresztowaniu dziewczyny i czterech pobitych przez nią lekarzy, oczywiście po tym, jak oprzytomnieli.

piątek, 12 czerwca 2015

Shota *rp*

*Slyszac dzwiek otwieranych drzwi przestraszyl sie ze to kolejni zboczency ktorzy przyszli go zgwalcic.  Ku jego zdziwieniu uslyszal glos Aku. Otworzyl szeroko swoje zalzawione oczy. Nie spodziewal sie jej.. Z jego oczu znow zaczely cieknac lzy. Po chwili dziewczyna zaczela tluc lekarzy jednego po drugim. Zdolal tylko wyszeptac*Aku~* co prawda byl pod wrazeniem. Do cholery oni byli od niej o okolo 20 lat starsi i nie potrafili jej nic zrobic, co oczywiscie cieszylo Shote gdyz nie wybaczylby sobie gdyby dziewczynie sie cos stalo. Nigdy. W chwili gdy wszedl Jarvis strasznie sie speszyl. Gdy ten go odwiazal ubral sie co trwalo bardzo dlugo. Nie mogac ustac o wlasnych silach - badz co badz bolaly go dolne partie ciala -  uwiesil sie na chlopaku dajac sie mu prowadzic.  Usiadl na krzesle przed sala w ktorej gdyby nie jego przyjaciolka zapewne dalej by sie znajdowal. Popatrzyl za biegnacym nastolatkiem po czym chcial uregolowac oddech oraz wstrzymac w koncu te pieprzone lzy! Wytarl reka krew ze swojej wargi, azeby nikt niczego nie podejrzewal, zwlaszcza iz uslyszal biegnacych w jego strone ochroniazy, a nastepnie milion pytan o to, kto smial pobic 4 doroslych mezczyzn z trudem podniosl reke w gore. Nie chcial aby Aku miala przez niego klopoty. Po chwili owa reke opuscil. Nie mial sily trzymac jej tak dlugo. Gdy zauwazyl iz ta wychodzi z sali, nie zwazajac na obolale cialo podszedl do niej i mocno sie w nia wtulil. Gdy sie od niej oderwal spojrzal zaniepokojony na jej rece, na ktorych widnialy slady wbitych paznokci oraz krew. *Aku. Dziekuje Ci*po dluzszej chwili odwazyl sie spojrzec jej w oczy.*

Jarvis *RP*

*Przyglądał się swojej siostrze, dopóki ta nie wbiła do sali z dosłownym hukiem, a następnie wydarła się na całe gardło, na osoby w środku. Wszedł, a właściwie wbiegł do pomieszczenia za nią. Zobaczył przywiązanego do łóżka i rannego chłopaka. Poszedł do niego, a następnie zaczął rozwiązywać. Gdy już mu się to udało, pomógł mu wstać i wyjść stamtąd (oczywiście pomijając dużo szczegółów). Kiedy upewnił się, że na razie nic gorszego mu się nie stanie, pobiegł po ochronę, która właściwie na niego wpadła, bo biegła w tamtym kierunku. Ktoś ich wezwał, po usłyszeniu krzyków, więc Jarvis najzwyczajniej w świecie wskazał im drogę. "No cóż, Aku będzie znowu miała problemu i znowu za pobicie..." pomyślał, przyglądając się temu, co miało miejsce później.*

Akusei *RP*

*Po pewnym czasie czterech lekarzy zabrało jej przyjaciela do jakiejś sali, a jej i jej bratu kazano nie czekać oraz wrócić do domu. Jarvis mówił, że go to nie obchodzi, jednak nie nalegał na powrót do domu ani sam nie wrócił. Śledzili więc lekarzy, a następnie zostali przed salą. Dziewczynę zmartwiły krzyki, szamotanina, a następnie głuche uderzenie i cisza, które miały miejsce. Zaczęła chodzić w kółko, a jej brat stwierdził, iż zaraz zrobi koleinę, lecz ona się tym nie przejęła. BARDZO martwiła się o swojego przyjaciela. Zacisnęła ręce w pięści tak mocno, że jej długie paznokcie zaczęły wbijać się w skórę, prowadząc w końcu do tego, iż poleciała z nich krew. W pewnym momencie nie wytrzymała, spróbowała lekko uchylić drzwi, aby zajrzeć do środka, zaś to, co ujrzała, na pewno jej nie ucieszyło. Otworzyła szerzej oczy, po czym odrobinę odsunęła się od drzwi. Jarvis tylko z niewielkim zdziwieniem przyglądał się temu, co robi. Dziewczyna otworzyła drzwi na tyle mocno, że uderzyły z hukiem o ścianę, czym natychmiast zwróciła uwagę wszystkich, poza Shotą.* I wy, do cholery, śmiecie nazywać się lekarzami, wy cholerni zboczeńcy?! *Wykrzyknęła na tyle głośno, iż zapewne cały szpital ją usłyszał. Podeszła do mężczyzny, który stał najbliżej chłopaka i uderzyła go z całej siły w twarzy. Miała ochotę ich pozabijać. Zresztą dość oczywiste, co im zrobiła zaraz potem... Ekem, nie ważne.*

czwartek, 21 maja 2015

Shota *rp*

*Gdy zauwazyl lzy u Aku, a potem jak ta  go przytula cos w nim peklo i od razu sie poryczal. Wtulil sie w dziewczyne, kladac glowe w zaglebieniu jej szyi. Po chwili, pocalowal ja tam.  Nie mial sily podnosic glowy. Zarumienil sie lekko. Co jak co, ale nikt go nie uczyl jak okazywac uczucia!  Poza tym tyle tego teraz bylo ze mial prawo na takie cos. Dziecinstwo to byla dla niego tralma. Od dzisiaj stanowczo nienawidzil Jarvisa. Ten dupek przypomnial mu o wszystkim. Jak on smial!?  To byla najbardziej strzezona tajemnica przez chlopaka. -Zacisnal dlonie na jej koszulce, na plecach- W dodatku teraz znowu nasili mu sie depresja. A juz z niej "wychodzil". Argh, Jarvis! Co za idiota.  Mocniej wtulil sie w dziewczyne nadal lkajac. Po chwili zemdlal* *Gdy sie obudzil ujrzal nad soba sylwetki okolo 4 lekarzy. Z poczatku jakos bardzo sie tym nie przejal, jednak gdy obraz sie mu wyostrzyl zauwazyl TYCH lekarzy.*Zostawcie mnie!*krzyknak z lekiem w oczach. Chcial zabrzmiec choc troche groznie jednak mu nie wyszlo. Sprobowal wstac, lecz jak sie potem zorientowal zostal przywiazany do lozka, z rekami nad glowa. 'No pieknie'. Zaczal sie szamotac i krzyczec-jakby to mialo cos dac. Dorosli tylko bardziej sie zdenerwowali. Jeden z nich walnal Shote czyms twardym w glowe, zapewne po to aby sie uciszyl. Dodatkowo wpakowali mu gaze do ust.Nie chcac sprowokowac lekarzy  do dalszych poczynan zamknal oczy i juz nic nie mowil. Byle miec juz to za soba. Gdy mezczyzni zaczeli go rozbierac - oczywiscie bez grama delikatnosci - zacisnal oczy oraz zagryzl warge, do krwi oczywiscie. Ale kto by sie teraz przejmowal struzka krwi lecaca z wargi chlopaka.Gdy poczul rece na swoim ciele przeszly go dreszcze oraz spod jego oczu mimowolnie zaczely splywac lzy. Dlaczego akurat on? Dlaczego po tylu latach znowu to sie dzieje? I jak tu wierzyc w Boga!? Zacisnal dlonie w piesci nie chcac zrobic niczego, czego moglby zalowac*