wtorek, 16 czerwca 2015

Akusei *RP*

*Od czego by tu zacząć? Może od tego, że Shota i Jarvis oddalili się od zbiegowiska, żeby czarnowłosy chłopak mógł pójść pod prysznic i umyć się po wydarzeniach, które miały miejsce wcześniej. Gdy tylko tamta dwójka się ulotniła, dziewczynie zadano serię pytań o to, co miało miejsce w sali. W tym też czasie dwóch lekarzy leżało nieprzytomnych na podłodze, a pozostała dwójka niby była przytomna, ale jednak nie kontaktowali. Akusei ze zdenerwowaniem zaczęła tłumaczyć sytuację, zaś ochrona nie całkiem jej wierzyła. W końcu postanowiono wezwać policję. Przecież miało miejsce pobicie i nie tylko. Po pewnym czasie zjawiła się też policja. Nie byli zaskoczeni, gdy zobaczyli nastolatkę. To nie pierwsza tego typu akcja, więc większość ją poznała. Po NAPRAWDĘ długim czasie wyjaśnień oraz kłótni skończyło się na aresztowaniu dziewczyny i czterech pobitych przez nią lekarzy, oczywiście po tym, jak oprzytomnieli.

piątek, 12 czerwca 2015

Shota *rp*

*Slyszac dzwiek otwieranych drzwi przestraszyl sie ze to kolejni zboczency ktorzy przyszli go zgwalcic.  Ku jego zdziwieniu uslyszal glos Aku. Otworzyl szeroko swoje zalzawione oczy. Nie spodziewal sie jej.. Z jego oczu znow zaczely cieknac lzy. Po chwili dziewczyna zaczela tluc lekarzy jednego po drugim. Zdolal tylko wyszeptac*Aku~* co prawda byl pod wrazeniem. Do cholery oni byli od niej o okolo 20 lat starsi i nie potrafili jej nic zrobic, co oczywiscie cieszylo Shote gdyz nie wybaczylby sobie gdyby dziewczynie sie cos stalo. Nigdy. W chwili gdy wszedl Jarvis strasznie sie speszyl. Gdy ten go odwiazal ubral sie co trwalo bardzo dlugo. Nie mogac ustac o wlasnych silach - badz co badz bolaly go dolne partie ciala -  uwiesil sie na chlopaku dajac sie mu prowadzic.  Usiadl na krzesle przed sala w ktorej gdyby nie jego przyjaciolka zapewne dalej by sie znajdowal. Popatrzyl za biegnacym nastolatkiem po czym chcial uregolowac oddech oraz wstrzymac w koncu te pieprzone lzy! Wytarl reka krew ze swojej wargi, azeby nikt niczego nie podejrzewal, zwlaszcza iz uslyszal biegnacych w jego strone ochroniazy, a nastepnie milion pytan o to, kto smial pobic 4 doroslych mezczyzn z trudem podniosl reke w gore. Nie chcial aby Aku miala przez niego klopoty. Po chwili owa reke opuscil. Nie mial sily trzymac jej tak dlugo. Gdy zauwazyl iz ta wychodzi z sali, nie zwazajac na obolale cialo podszedl do niej i mocno sie w nia wtulil. Gdy sie od niej oderwal spojrzal zaniepokojony na jej rece, na ktorych widnialy slady wbitych paznokci oraz krew. *Aku. Dziekuje Ci*po dluzszej chwili odwazyl sie spojrzec jej w oczy.*

Jarvis *RP*

*Przyglądał się swojej siostrze, dopóki ta nie wbiła do sali z dosłownym hukiem, a następnie wydarła się na całe gardło, na osoby w środku. Wszedł, a właściwie wbiegł do pomieszczenia za nią. Zobaczył przywiązanego do łóżka i rannego chłopaka. Poszedł do niego, a następnie zaczął rozwiązywać. Gdy już mu się to udało, pomógł mu wstać i wyjść stamtąd (oczywiście pomijając dużo szczegółów). Kiedy upewnił się, że na razie nic gorszego mu się nie stanie, pobiegł po ochronę, która właściwie na niego wpadła, bo biegła w tamtym kierunku. Ktoś ich wezwał, po usłyszeniu krzyków, więc Jarvis najzwyczajniej w świecie wskazał im drogę. "No cóż, Aku będzie znowu miała problemu i znowu za pobicie..." pomyślał, przyglądając się temu, co miało miejsce później.*

Akusei *RP*

*Po pewnym czasie czterech lekarzy zabrało jej przyjaciela do jakiejś sali, a jej i jej bratu kazano nie czekać oraz wrócić do domu. Jarvis mówił, że go to nie obchodzi, jednak nie nalegał na powrót do domu ani sam nie wrócił. Śledzili więc lekarzy, a następnie zostali przed salą. Dziewczynę zmartwiły krzyki, szamotanina, a następnie głuche uderzenie i cisza, które miały miejsce. Zaczęła chodzić w kółko, a jej brat stwierdził, iż zaraz zrobi koleinę, lecz ona się tym nie przejęła. BARDZO martwiła się o swojego przyjaciela. Zacisnęła ręce w pięści tak mocno, że jej długie paznokcie zaczęły wbijać się w skórę, prowadząc w końcu do tego, iż poleciała z nich krew. W pewnym momencie nie wytrzymała, spróbowała lekko uchylić drzwi, aby zajrzeć do środka, zaś to, co ujrzała, na pewno jej nie ucieszyło. Otworzyła szerzej oczy, po czym odrobinę odsunęła się od drzwi. Jarvis tylko z niewielkim zdziwieniem przyglądał się temu, co robi. Dziewczyna otworzyła drzwi na tyle mocno, że uderzyły z hukiem o ścianę, czym natychmiast zwróciła uwagę wszystkich, poza Shotą.* I wy, do cholery, śmiecie nazywać się lekarzami, wy cholerni zboczeńcy?! *Wykrzyknęła na tyle głośno, iż zapewne cały szpital ją usłyszał. Podeszła do mężczyzny, który stał najbliżej chłopaka i uderzyła go z całej siły w twarzy. Miała ochotę ich pozabijać. Zresztą dość oczywiste, co im zrobiła zaraz potem... Ekem, nie ważne.*